Zaloguj się do konta

Wypad planetarno-sentymentalny

Planetarium ...park Chorzowski ,pewnie większość z Was kojarzy o co chodzi ale mało kto tak jak ja mam z tym miejscem szczególne wspomnienia. Pierwsze oczywiscie to samo planetarium i to jak mój ojciec zaraził mnie astronomią i często bywałem tam z nim na seansach zawsze przechodząc przez mostek rozdzielający dwa niepozorne stawiki które nie dawały mi spokoju czyli moja wizyta z kijem na tym objekcie była tylko kwestią czasu.Byłem tam jako młodzik kilka razy no i to właśnie tam "zajączek podrzucił mi reksa64"(opisałem to kiedyś)

Mając niezły sprzęt jak na tamte czasy to jednak częście na tym łowisku musiał mi wystarczyć leszczynowy kijek ,spławik z wronki i kilka metrów żyłki a cały ten zestaw zaczajony w pobliskich krzaczorach czekający na okazję-powód ? banalnie prosty ,do szkoły (takie widzimisie dyrekcji)mimo że to tylko zawodówka to musieliśmy chodzić w garniturach (poziom na równi ze Śląskie techniczne zakłady naukowe)-taka ciekawostka..ale co ma jedno do drugiego- a no ma bo do szkoły z kijami podpadło by w domu a że czasem urywałem się z kolegą ze szkoły,on na komarku a ja na kadecie to metą był ów stawik(po drodze oczywiście skrytka na te znienawidzone "zbroje").- to były czasy!!!

Podstawową rybką były karasie zwłaszcza złote ale czasem trafiał się lin i to przez duże L.

i tak oto średnio raz w tygodniu dwujka gamoni jeszcze przed chwilką w garniturach na pizdzikach z kijkami leszczynowymi rozpracowywała to urocze bajorko.

Minęło wiele lat(30) ,byłem tam może w tym czasie ze dwa razy za żywcem i tak nagle wczoraj mnie naszło i decyzja-czas na wypadzik wspomnieniowy...

plan ambitny czyli wyjazd o piatej no i jeszcze dokoptowałem dwójke sympatycznych młodziaków ale niestety zawaliłem i jak koledzy bawili się z karachami już na dobre to ja prawdopodobnie jeszcze chrapałem no ale jakoś dotarłem na siódmą ,wysiadka pod telewizją,krótki marsz (po drodze fajny malunek na ścieżce rowerowej) i jestem...Widok piękny.Kumpel zabłysną poczęstował niesłodzoną kawką z termosu, bez cukru (w końcu ludzie dzielą się na inteligentnych i tych co kawę cukrują:-))

Na wstępie mała garść kuku do wody,papieros i czas na sprzet,pod lilie wodne delikatna gruntówka na wronce (sentyment) a pod przeciwległy brzeg kulka poleciała z przynętą nad gruntem,poleciała by za chwilę odjechać czyli zaczło sie dziać ,na spławiku to samo i tak do ok.dziewią,tej...Zabawa przednia i karasie niezłe no i co mnie najbardziej ucieszyło to przewaga złotych z tym że te niestety mniejsze, co prawda linka nie zaliczyłem ale i tak było nieżle po takiej przerwie na tym łowisku.

Pisząc to już mnie nosi czy nie spróbować jeszcze dziś pod wieczór - w końcu zanęcone jest!!!

No ale jest tez debata i co tu począć :-)

Opinie (8)

rysiek38

Dzięki wszystkim za ocenki tylko troszkę szkoda że nikt nie skomentował a powiem wam że ten wypadzik naprawde mnie ruszył do wspomnień (paru z tych co tam z nimi bywałem już niema ) [2015-05-19 22:08]

Mati23

Te wspomnienia, to jest cos, czego nam nikt nie odbierze i nie maja one ceny... Te chwile pewnie nigdy nie wroca, ale nadejda kolejne i byc moze jeszcze piekniejsze! Wiosne juz czuc w powietrzu, wszystko sie budzi z letargu - rybki tez! Dlatego glowa do gory i naprzod, jeszcze mamy wiele do zlowienia i przezycia... Pozdrawiam! [2019-04-15 21:01]

SIbyPresidento

Też mam takie swoje miejsce. mimo że mam dopiero 24 lata to jeżdżę tam już z ojcem 21 lat, zawsz gdy wracam do Polski to pierwszą rzeczą jaką robimy to tam jedziemy :))))) [2019-04-15 23:38]

kaban

Szkoda tylko, że Ryśka nie ma wsród nas ... [2019-04-16 17:15]

drj78

daj namiary kolego.pozdrawiam [2019-05-03 08:42]

Smolik

Rysiek brawo za ciekawy tekst i piękne fotki. Przypomniałeś mi moje dawne wyprawy na karasie do pobliskiej wioski. Najpierw jeździło się rowerem, po kilku latach komarkiem i człowiek był szczęśliwy "bo widział wodę" a i ryby też połowił. Najpierw na dwuskładaniowy bambusik, później na teleskop rodem z ZSRR. Łowiło się na to, co było pod ręką. Dzięki temu teraz potrafię docenić posiadany sprzęt o niebo lepszy niż ten, na który się wtedy łowiło. Wiem jednak, że sprzęt to nie wszystko. Jest jeszcze kwestia znajomości zwyczajów danej ryby i wykorzystania tego podczas lowienia. Nie ukrywajmy jednak, że tzw. "wędkarski nos" zawsze się przydaje! Pozdrawiam. [2019-05-30 22:52]

Dos equis xx

Rysiek łowi już na wiecznie zarybionych łowiskach [2019-05-31 20:32]

Smolik

Początkowo nie zrozumiałem komentarza kabana, dopiero gdy swoje napisał Dos equis xx, dotarło do mnie o co chodzi... Teraz wstyd mi, że tak bezmyślnie napisałem swój post... Drogi Ryśku nie miałem okazji Cię poznać, ale spoczywaj w pokoju Przyjacielu Wędkarzu! [2019-06-03 22:08]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Społecznościowy Portal Wędkarski wedkuje.pl
2008 - 2019